USA

5 postów

Sondaż: większość Amerykanów zakazałaby niepasteryzowane mleko zamiast marihuany

koktajl-nasiona-konopi-zielony-300x191

Niedawne badania wykazały, że mniej niż polowa wszystkich Amerykanów wybrałaby zakazanie marihuany – i jest to mniejsza liczba niż tych, którzy zakazaliby sprzedaż niepasteryzowanego mleka.
Pokazał się jeszcze inny krystalicznie wyraźny znak rosnącej popularności marihuany w Stanach Zjednoczonych, tym razem poprzez ostatnie badania.

Właściwie, badanie dotyczyło żywności obywateli amerykańskich. Włączenie do ankiety pytania dotyczącego marihuany zaowocowało całkiem ciekawym wynikiem. Mianowicie, więcej Amerykanów przychyla się do zakazu niepasteryzowanego mleka niż marihuany.

Czytaj całość: https://grubylol.com/2016/03/10/sondaz-wiekszosc-amerykanow-zakazalaby-niepasteryzowane-mleko-zamiast-marihuany/

Amerykański przemysł konopny

joint-w-pyszczku-300x300

Wpływowe amerykańskie czasopismo finansowe rozprawia o szybko rosnącej amerykańskiej branży konopnej – niemal nieograniczone możliwości biznesowe popierane przez fakt, ze 23 stany (oraz Dystrykt Kolumbii) prawnie umożliwiły obywatelom zakup oraz użytkowanie marihuany (plus cztery stany i Dystrykt Kolumbii pozwalają legalnie użytkować marihuanę do celów rekreacyjnych).

Powoduje to, że kraje, które najdalej zaszły w kierunku całkowitej legalizacji marihuany – czyli Kolorado oraz Waszyngton – są teraz bardzo bacznie obserwowanymi gospodarkami.

Czytaj całość: https://grubylol.com/2016/03/06/amerykanski-przemysl-konopny/

Oregon jest czwartym stanem w USA, który zalegalizuję rekreacyjną marihuanę

fajka-wodna-marihuana-dziewczyny

Przejście ustawy o legalizacji marihuany w Oregonie spowodowało, że obecnie możliwe jest korzystanie z jej efektów w celach rekreacyjnych dla osób, które ukończyły 21 rok życia i starszych. Pozwala ona również na uprawę do czterech roślin marihuany oraz przekazywanie w ramach prezentu małych ilości.

Użytkowanie marihuany w miejscach publicznych jest wciąż nielegalne; stosowanie jest ograniczone do własności prywatnej. Do 8 uncji marihuany może być przechowywane, z maksymalnie czterema roślinami rosnącymi na terenie zamieszkania, nie na widoku publicznym.

Czytaj całość: https://grubylol.com/2016/02/19/oregon-jest-czwartym-stanem-w-usa-ktory-zalegalizuje-rekreacyjna-marihuane/

Konopie najlepszym biznesem w USA

Okazuje się, że prawdziwym biznesem przyszłości może być- nie druk 3D czy technologie odnawialne – a poczciwa „trawka”. Jak wylicza Bloomberg, większość firm notowanych na amerykańskiej giełdzie zaangażowanych w biznes oparty na legalnej marihuanie, w ciągu pierwszego półrocza tego roku odnotowało trzycyfrowe wzrosty wartości akcji.
Jednak nie tylko inwestorzy usiłują zbijać kapitał na „trawce”. Zobaczcie, kto, ile i w jaki sposób zarabia na marihuanie…

Miliardy w ziole

Rynek legalnej marihuany ma ogromny potencjał. W USA, gdzie już 20 stanów dopuściło medyczne użycie tej substancji, a dwa kolejne – Kolorado i Waszyngton – rekreacyjne, szacuje się, że jego wartość w tym roku wyniesie ponad 2,5 mld dol. Firma analityczna ArcView obliczyła, że w ciągu pięciu najbliższych lat marihuanowy biznes może sięgnąć nawet 10 mld dol.
Według raportu prezentowanego przez Huffington Post, tempo rozwoju biznesu, związanego z ziołem może pobić nawet rynek smartfonów w USA.
W 2014 r. wzrost tego rynku ma sięgnąć aż 64 proc. do 2,34 mld dol. W tym samym czasie segment smartfonów wzrośnie jedynie o 46 proc.
Nic dziwnego, że notowane na amerykańskiej giełdzie firmy, zajmujące się „zielonym” biznesem, rozpaliły wyobraźnię inwestorów. Zobaczcie, jak bardzo…

Czytaj Więcej …

Legalizacja marihuany w Stanach Zjednoczonych

Legalizacji marihuany w Stanach Zjednoczonych nie da się już chyba zatrzymać. Na razie, jeśli mieszkaniec liberalnego Kolorado zapali swoją legalną trawkę w konserwatywnym Teksasie, pójdzie do więzienia. Ponad połowa Amerykanów uważa, że marihuanę należy zalegalizować. Już w 26 stanach można ją kupować albo bez żadnych ograniczeń, albo na receptę. Efektem jest prawny chaos, bo według przepisów federalnych marihuana, czyli suszone kwiatostany konopi, to wciąż narkotyk.

Ale zielona rewolucja trwa. Niedawno do zwolenników legalizacji marihuany dołączyła redakcja „New York Timesa”. „Musiało minąć 13 długich lat, nim rząd USA otrzeźwiał na tyle, by znieść prohibicję alkoholową. W tym czasie miliony praworządnych skądinąd obywateli stały się przestępcami, a syndykaty zbrodni zdobyły zastraszającą potęgę i wpływy”. Gazeta nie popiera używania narkotyków, uznaje jednak, że społeczne koszty delegalizacji marihuany – „używki znacznie mniej szkodliwej niż alkohol” – są niewspółmiernie większe niż korzyści płynące z zakazu.

Zdaniem redakcji miary absurdu dopełnia to, że ustawa o substancjach kontrolowanych uchwalona z inicjatywy Richarda Nixona w 1970 roku zalicza konopie indyjskie do tej samej kategorii narkotyków co heroina, LSD, meskalina, pejotl czy bufotenina – silny środek halucynogenny uzyskiwany z jadu ropuch, który zakłóca akcję serca i może wywołać zawał. W myśl przepisów mniej szkodliwa od trawki jest amfetamina, kokaina, opium, morfina a nawet fentanyl – syntetyczny opioid, zabijający co roku tysiące heroinistów, bo dilerzy dodają go do towaru dla wzmocnienia. „New York Times” pisze, że nic nie wskazuje, by „umiarkowane używanie marihuany wywoływało u osób dorosłych jakiekolwiek szkodliwe skutki zdrowotne”.

Marihuany używa regularnie 14,4 miliona Amerykanów, a połowa jej próbowała. Bill Clinton wedle własnych słów „palił, ale się nie zaciągał”. Al Gore, George W. Bush, Barack Obama, czołowy gwiazdor Partii Republikańskiej Newt Gingrich, sekretarz stanu John Kerry, były burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, Sarah Palin, Arnold Schwarzenegger tudzież szef Krajowego Komitetu Demokratów Howard Dean po prostu palili.

Trawa zaczęła odzyskiwać dobre imię w połowie lat 90. Siedmiopalczasty zielony listek kojarzony w poprzedniej dekadzie z hipisowskim niechlujstwem, zamglonym wzrokiem i brakiem ambicji, wrócił na czapki bejsbolowe, koszulki, wisiorki noszone przez młodzieżowych idoli. Do palenia marychy przyznają się raperzy i rockandrollowcy, biznesmeni, gwiazdy Hollywood. Bibułkowego jointa zastąpił blunt, czyli marihuanowe cygaro, samosiejkę – skunk, lecz istota sprawy jest ta sama: palacze chcą poczuć kopa, którego daje tetrahydrokannabinol (THC), wyluzować się, ubarwić szarą rzeczywistość.

Losy marihuany odzwierciedlają nie tylko przemiany kulturowe w USA, ale też pozwalają zrozumieć, dlaczego w amerykańskich więzieniach siedzi 2,27 mln osób – jedna czwarta wszystkich więźniów świata. Od roku 1970, gdy weszła w życie ustawa antynarkotykowa, liczba osób pozbawionych wolności wzrosła ośmiokrotnie. Nie wywarło to żadnego wpływu na wskaźniki przestępczości, natomiast pociąga za sobą ogromne wydatki i problemy społeczne, zwłaszcza wśród mniejszości etnicznych. Siedzi lub siedział co trzeci czarnoskóry, co szósty Latynos i co siedemnasty biały. A wyrok na zawsze zostawia ślad w papierach, utrudnia przyjęcie na studia i znalezienie pracy.

W 2012 roku za posiadanie marihuany lokalna policja aresztowała 658 tys. Amerykanów, za kokainę i heroinę – tylko 256 tysięcy. Nowy Jork zyskał ironiczne miano światowej stolicy aresztowań za trawę. Policjanci, aby podbić sobie wskaźniki zatrzymań, fabrykowali oskarżenia o tak zwane posiadanie jawne, zmuszając mieszkańców getta do opróżniania kieszeni w miejscach publicznych. Noszenie schowanego jointa czy torebki ważącej mniej niż 25 gramów było tylko wykroczeniem; wyjęcie – zbrodnią. Same aresztowania kosztowały rocznie nowojorskich podatników blisko 100 mln dolarów. A dochodziły do tego koszty procesów, więzienia czy przymusowego odwyku.

Etniczna specyfika marihuany (biali wolą twarde narkotyki) prowadziła do takich absurdów jak w mieście McKees Rocks w Pensylwanii, gdzie do władz wpłynął szereg skarg wobec wyszkolonego w szukaniu marihuany policyjnego owczarka imieniem Dolpho. Trzy od handlarzy narkotyków, a trzy od osób, u których zakazanych substancji nie znaleziono. Poszkodowani twierdzili, że pies szykanuje Murzynów, więc reprezentująca mniejszości radna Wanda Jones Dixon zażądała uśpienia czworonożnego rasisty. Nie przekonały jej opinie ekspertów, że psy kierują się węchem, a koloru skóry w ogóle nie widzą.

swiat.newsweek.pl